Czy „Zapisane w wodzie” powtórzyło sukces „Dziewczyny z pociągu”?

Cze 12, 2017 by

Czy „Zapisane w wodzie” powtórzyło sukces „Dziewczyny z pociągu”?

Kiedy debiut Pauli Hawkins ujrzał światło dzienne, z miejsca wskoczył na listę bestsellerów. Po części była to sprawka świetnie przeprowadzonej promocji, bo w pewnym momencie obawialiśmy się, że kiedy otworzymy lodówkę, wyskoczy z niej „Dziewczyna z pociągu”. Z drugiej zaś strony, o popularności książki decyduje głównie jej wnętrze i czytelnicy, którzy je docenią. „Dziewczyna z pociągu” pozytywnie zaskoczyła zwartą i wciągającą fabułą a także umiejętnościami pisarskimi niedoświadczonej jeszcze autorki. Teraz, kiedy Paula Hawkins stworzyła swoją drugą powieść „Zapisane w wodzie”, wszyscy zadają sobie jedno pytanie: czy sukces zostanie powtórzony?

Co na to czytelnicy?

Zdania są bardzo podzielone. Część osób skarży się na zbyt mało zaskakującą i przewidywalną akcję. Inni z kolei widzą problem w wielowątkowości lektury, bo „Zapisane w wodzie”, w przeciwieństwie do „Dziewczyny z pociągu” nie jest jednotorową powieścią a historie bohaterów, zarówno z przeszłości jak i teraźniejszości, przeplatają się. 

Wiele osób docenia widoczną poprawę w stylu pisania autorki oraz narracje prowadzoną z perspektywy każdego z bohaterów, co pomaga zaangażować się emocjonalnie w przedstawioną historię. Najmocniejszym punktem nowej powieści Hawkins jest klimat miejsca w jakim osadziła wydarzenia, czytelnicy doceniają pomysł na książkę. Natomiast pojawiające się w powieści nienaturalne zachowania czy błędy logiczne zakłócają jej harmonię. Zdawać by się mogło, że Ci, którzy zakochali się w debiutanckiej książce Hawkins, nieprzychylnie patrzą na jej kolejną pracę, natomiast Ci, którym do gustu przypadło „Zapisane w wodzie” to osoby, które zawiodły się jej poprzedniczką i po nową książkę sięgnęli po to by dać drugą szansę autorce. Takie nastawienie tworzy pewien dysonans z związku z którym ciężko jest obiektywnie ocenić prawdziwe umiejętności pisarki.

Czy porównania zapewniają sukces?

Jedynym, co spotyka najnowszą książkę Pauli Hawkins to ogrom porównań który spadł na jej barki. Z jednej strony porównania ze strony fanów jej twórczości, do poprzedniej książki, z drugiej zaś porównania tworzone przez krytyków i dziennikarzy, nawiązujące do innych, zazwyczaj bardziej doświadczonych i starszych autorów, jak na przykład J.K. Rowling czy Stephen King. W zderzeniu z tak popularnymi i dobrymi pisarzami, młoda Hawkins wypada blado. Jednak te same porównania a także szum, którego narobiła „Dziewczyna z pociągu” budują wokół drugiej powieści porządną reklamę i z całą pewnością sprawiają, że o książce się mówi nie tylko w mediach, ale także wśród zwykłych czytelników, którzy chętniej wydają swoje pieniądze na tą powieść.

Jak widać, „Zapisane w wodzie” ma przed sobą jeszcze długą drogę do mocnej pozycji wśród ostatnich premier. Powieść ma tyle samo wad ile zalet, co w połączeniu z głośną promocją może zrobić z niej hit na miarę „Dziewczyny z pociągu”.