Marcin Podlewski – Głębia. Powrót. Recenzja książki.

Wrz 22, 2016 by

Marcin Podlewski – Głębia. Powrót. Recenzja książki.

„Głębia. Powrót” to druga część cyklu o załodze tatku kosmicznego Wstążka, który napisał Marcin Podlewski. Książki z tej serii rzuciły nowy obraz na polską space operę. Wielu czytelników uważa, że „Powrót” nie zaskakuje swą treścią, jak jego poprzednik („Skokowiec”), jednak jest utrzymany na równie wysokim poziomie literackim, dzięki któremu zapewnia czytelnikowi wielogodzinną rozrywkę.

„Powrót”, to książka o ucieczce skokowca Wstążka, której kapitanem jest Myrton Grunwald. Na pokładzie statku budzi się po wielu latach sztuczna inteligencja. W związku z tym, że po Wojnie Maszynowej naszej planety już nie ma, a Droga Mleczna stała się Wypaloną Galaktyką, pobudka cyborga jest nie lada wydarzeniem, które nie może przejść bez echa. Jareda (bo tak nazywa się sztuczna inteligencja) chcą mieć wszystkie siły znajdujące się w galaktyce: Władze, Zjednoczenie, jak również sekty, a w szczególności Stripsy (sekta czcząca Maszyny). W związku z tak wielkim zainteresowaniem cyborgiem załodze Wstążki nie pozostaje nic innego, jak po raz kolejny rzucić się do ucieczki.

„Powrót”, to bardzo barwna książka, w której czytelnik cały czas musi zastanawiać się nad tym, kto kim jest, kto kogo zdradza, a kto kogo popiera. Przy tworzeniu napięcia, autor nie zapomniał o wykreowaniu spójności całej książki, a przede wszystkim spójności różnych światów, które się w niej spotykają. Decyzje, jakie podejmują bohaterzy są logiczne, dzięki czemu w książce nie pojawia się niepotrzebny chaos.

To, co zachwyca czytelnika w „Powrocie”, a czego nie było w pierwszej części, to idealne wykreowanie niepewności bohaterów, która udziela się czytelnikowi. Niepokój spowodowany jest pojawieniem się nowego bohatera – Jareda, sztucznej inteligencji, której bohaterowie nie do końca ufają. Nie wiedzą bowiem, czego mogą się po niej spodziewać. Autor zadbał o to, że nawet czytelnik, który wie o wiele więcej o cyborgu, niż bohaterowie powieści, nie do końca jest pewien, czego można się po nim spodziewać – kogo potraktuje dobrze, a kogo nie.

Czytając powyższy tekst, ktoś może pomyśleć, że „Powrót”, to książka idealna. Nic z tych rzeczy. Ona również posiada wady. Po pierwsze, skupiając się na nowym bohaterze, autor zupełnie zapomniał o pozostałych. O ile o Tartusowi i Kirke poświęcił kilka akapitów, a o tyle o Myrtonie i jego załodze czytelnik dowie się niewiele. Poza tym autor nie rozumie, że nie wszyscy ludzie rozumieją techniczny język, którego używał do opisu astrolokacji czy strategii bitew kosmicznych, jakie miały miejsce. Czytelnika, który chce poznać przygody bohaterów takie opisy zwyczajnie będą nudzić, a nawet zniechęcać. Kolejnym problemem jest narracja. Aby pokazać czytelnikowi dosłownie wszystko, Podlewski skacze z jednego wątku na drugi, przez co czytelnik może się pogubić. Zmiany te powodują, że nie zawsze uda się skupić na losach konkretnego bohatera, bo kiedy się z nim zapozna, autor rozpoczyna inny wątek i kiedy czytelnik po kilkunastu stronach powraca do poprzedniego, to kompletnie nie wie o co w nim chodziło.